Partner
Kontrakty zabezpieczające a VAT. NSA: sam przepływ pieniędzy nie tworzy jeszcze usługi
Czas czytania: 6 min.
Sprawy dotyczyły dwóch dość typowych sytuacji gospodarczych. W pierwszej spółka holdingowa zawierała z podmiotami zależnymi kontrakty mające zabezpieczać ryzyko zmian cen aluminium. Najpierw sama zawierała transakcje z instytucjami finansowymi, a następnie „przenosiła” zabezpieczenie na spółki zależne poprzez analogiczne rozliczenia wewnątrzgrupowe. W drugiej sprawie spółka operacyjna zawierała ze spółką matką transakcje typu forward dla zabezpieczenia ryzyka walutowego. W obu modelach rozliczenia miały charakter nierzeczywisty, czyli bez fizycznej dostawy towaru lub waluty, a jedynie z przepływem kwoty odpowiadającej różnicy między parametrem umownym a rynkowym. Fiskus próbował wywodzić z tego, że jeśli wynik ekonomiczny układał się na korzyść spółki zależnej, to po jej stronie dochodziło do świadczenia usług na rzecz drugiej strony, a więc do czynności objętej VAT albo importem usług. NSA tego nie zaakceptował.
To rozstrzygnięcie dobrze wpisuje się w podstawową konstrukcję VAT. Podatek obejmuje odpłatną dostawę towarów i odpłatne świadczenie usług, a usługą jest co do zasady każde świadczenie na rzecz innego podmiotu, które nie stanowi dostawy towarów. Jednocześnie opodatkowaniu podlegają tylko czynności wykonywane przez podatnika działającego w takim charakterze. Wynika to z art. 5, art. 8 i art. 15 ustawy o VAT, które implementują odpowiednio art. 2 i art. 24 dyrektywy VAT. Sam przepływ pieniędzy nie wystarcza więc do objęcia czynności VAT, jeżeli brak jest świadczenia wzajemnego i bezpośredniego związku między płatnością a konkretną usługą.
Z opisu spraw wynika, że NSA położył nacisk właśnie na ten element. W modelu zabezpieczenia ceny aluminium sądy uznały, że spółki zależne nie oferowały żadnych instrumentów zabezpieczających na rzecz holdingu. Były raczej beneficjentami mechanizmu zorganizowanego przez spółkę holdingową. Podobnie w modelu forwardów walutowych to spółka zależna miała potrzebę zabezpieczenia ryzyka, a spółka matka odpowiadała na tę potrzebę. W ocenie NSA o tym, kto jest usługodawcą, nie może decydować wyłącznie kierunek przepływu pieniędzy w danym okresie rozliczeniowym. Zysk lub strata po jednej stronie kontraktu są pochodną sytuacji rynkowej, a nie zapłatą za usługę świadczoną przez tę stronę na rzecz kontrahenta.
To bardzo ważna teza praktyczna. W wielu sporach o VAT organy podatkowe próbują utożsamiać dodatni wynik na instrumencie finansowym z wynagrodzeniem. Tymczasem z ekonomicznego punktu widzenia hedging nie polega na wymianie klasycznych świadczeń wzajemnych, lecz na alokacji ryzyka i jego finansowym rozliczeniu według ustalonego mechanizmu. NSA najwyraźniej zaakcentował, że nie każda korzyść pieniężna otrzymana wskutek wykonania umowy jest automatycznie wynagrodzeniem za usługę. Żeby mówić o VAT, trzeba jeszcze wskazać, jaka konkretnie czynność jednej strony jest ekwiwalentem zapłaty drugiej strony.
Czy wcześniej były podobne wyroki? Tak, ale linia nie była całkowicie jednolita.
Po pierwsze, już wcześniej w praktyce pojawiało się podejście, zgodnie z którym przy nierzeczywistych kontraktach forward lub NDF profesjonalny podmiot finansowy, zwykle bank, jest usługodawcą, a przedsiębiorca zabezpieczający swoje ryzyko pozostaje wyłącznie usługobiorcą. Jeszcze w 2025 r. Dyrektor KIS prezentował stanowisko, że niektóre kontrakty hedgingowe, na przykład commodity swap zawierany przez spółkę energetyczną, należy traktować jako usługi finansowe objęte co do zasady zwolnieniem z VAT, a w przypadku ujemnego wyniku po stronie polskiej spółki może dochodzić do importu usług. W interpretacji z 15 maja 2025 r. organ wprost wskazał, że zapłacona kontrahentowi kwota różnicy stanowi wynagrodzenie za usługę. To pokazuje, że najnowsze wyroki NSA mogą mieć znaczenie korygujące wobec wcześniejszej praktyki organów, zwłaszcza tam, gdzie fiskus zbyt automatycznie utożsamiał ujemny lub dodatni wynik na zabezpieczeniu z odpłatnym świadczeniem usług.
W praktyce te dwa wyroki NSA mają szczególne znaczenie dla grup kapitałowych. W wielu grupach zabezpieczenia są centralizowane: spółka holdingowa lub spółka matka negocjuje warunki hedgingu z rynkiem albo bankami, a następnie przenosi ekonomiczny efekt zabezpieczenia na spółki operacyjne. Z perspektywy biznesowej taki model nie służy temu, aby spółki zależne świadczyły usługi finansowe na rzecz centrali. Jego celem jest zapewnienie przewidywalności kosztów lub przychodów operacyjnych. Jeżeli więc spółka zależna jest jedynie odbiorcą ochrony przed ryzykiem, trudno uznać, że dodatni wynik w określonym momencie jest wynagrodzeniem za usługę wykonaną przez nią na rzecz podmiotu organizującego zabezpieczenie.
Nie oznacza to jednak, że każda umowa hedgingowa jest automatycznie poza VAT. Przeciwnie, najnowsze orzeczenia warto czytać ostrożnie. Decydujące pozostają konkretne postanowienia umowy, rzeczywisty podział ról, sposób ustalania parametrów kontraktu i to, czy dana strona rzeczywiście oferuje instrument finansowy drugiej stronie, czy tylko uczestniczy w mechanizmie zabezpieczenia jako jego beneficjent. Tam, gdzie obie strony aktywnie kreują instrument, wystawiają opcje albo wykonują wzajemne, profesjonalne czynności finansowe, ryzyko kwalifikacji jako usługi nadal może się pojawić. Właśnie dlatego nie da się sprowadzić problemu wyłącznie do pytania, kto zarobił na kontrakcie.
Z perspektywy compliance podatkowego warto dziś przejrzeć przynajmniej cztery obszary. Po pierwsze, dokumentację umowną i opis funkcji stron. Po drugie, politykę hedgingową grupy i to, kto faktycznie zarządza ryzykiem. Po trzecie, sposób księgowania i raportowania przepływów z kontraktów zabezpieczających. Po czwarte, wpływ tych transakcji na VAT naliczony i współczynnik proporcji, bo równolegle w praktyce toczą się spory nie tylko o samo opodatkowalnie, ale też o to, czy takie transakcje są pomocnicze dla działalności podstawowej.
Wniosek z najnowszych wyroków jest dość klarowny. W VAT nie wystarczy wskazać, że między stronami kontraktu zabezpieczającego doszło do przepływu pieniędzy. Trzeba jeszcze wykazać istnienie świadczenia wzajemnego, bezpośredniego związku między zapłatą a usługą oraz to, że dana strona działała jako podatnik wykonujący usługę na rzecz kontrahenta. Jeżeli dodatni wynik na zabezpieczeniu jest wyłącznie efektem zmian rynkowych, a nie wynagrodzeniem za konkretną czynność, to brak podstaw do opodatkowania VAT. Najnowsze wyroki NSA wzmacniają więc argumentację podatników, którzy uczestniczą w hedgingu jako beneficjenci zabezpieczenia, a nie jako dostawcy usług finansowych.