Partner
Zwrot pracownikom odsetek od zaległego PIT jednak z podatkiem. Co wynika z interpretacji z 23 kwietnia 2026 r.
Czas czytania: 3 min.
Autor
Z publicznie dostępnych omówień interpretacji wynika, że sprawa dotyczyła spółki, u której zakwestionowano prawidłowość rozliczeń pracowniczych za 2022 r. W toku czynności sprawdzających organ stwierdził rozbieżności między zaliczkami wykazanymi przez płatnika w deklaracji PIT-4R a zaliczkami ujętymi w informacjach PIT-11. W konsekwencji w 2025 r. sporządzono korekty PIT-11, a pracownicy musieli dopłacić zaległy podatek wraz z odsetkami za zwłokę. Pracodawca chciał następnie zwrócić im kwotę tych odsetek w 2026 r.
Dyrektor KIS uznał, że taki zwrot nie jest podatkowo neutralny dla pracownika. W ocenie organu wypłacona kwota stanowi przychód ze stosunku pracy. Innymi słowy, nawet jeżeli ekonomicznie pracodawca jedynie „naprawia” skutki własnego błędu, to z perspektywy PIT pracownik otrzymuje wymierne przysporzenie. Fiskus patrzy więc nie na motyw wypłaty, ale na jej skutek majątkowy po stronie pracownika.
To stanowisko dobrze wpisuje się w konstrukcję ustawy o PIT. Zgodnie z art. 11 ust. 1 przychodem są nie tylko pieniądze otrzymane przez podatnika, ale także wartość świadczeń w naturze i innych nieodpłatnych świadczeń. Z kolei art. 12 ust. 1 bardzo szeroko definiuje przychody ze stosunku pracy, obejmując nie tylko klasyczne wynagrodzenie, ale również wszelkiego rodzaju świadczenia pieniężne i inne korzyści mające źródło w zatrudnieniu.
W praktyce organ najpewniej wychodzi z prostego założenia: odsetki od zaległości podatkowej są co do zasady osobistym ciężarem pracownika jako podatnika. Jeżeli pracodawca bierze ten ciężar na siebie i wypłaca pracownikowi odpowiednią kwotę, to pracownik unika własnego wydatku albo odzyskuje środki, które musiał już wyłożyć z własnej kieszeni. A to, na gruncie PIT, zwykle oznacza przychód.
To rozstrzygnięcie jest niekorzystne z biznesowego punktu widzenia, bo prowadzi do dość surowego efektu. Pracodawca popełnia błąd, pracownik ponosi konsekwencje w postaci odsetek, a gdy firma chce go zrekompensować, sama rekompensata staje się kolejnym zdarzeniem podatkowym. W efekcie budżet rzeczywiście „zarabia na pomyłce pracodawcy” – najpierw przez odsetki, a następnie przez PIT od wypłaconej rekompensaty. Taki praktyczny sens interpretacji wynika z publicznych omówień sprawy.
Z perspektywy pracodawców najważniejszy wniosek jest bardzo praktyczny. Jeżeli firma chce rzeczywiście „wyrównać” pracownikowi cały ekonomiczny ciężar odsetek, to sama wypłata kwoty odpowiadającej odsetkom może nie wystarczyć. Skoro zwrot jest traktowany jak przychód pracowniczy, to pojawia się pytanie, czy nie trzeba dodatkowo skalkulować kwoty „brutto”, tak aby po pobraniu zaliczki pracownik rzeczywiście otrzymał ekonomicznie równowartość odsetek. To nie wynika wprost z samej interpretacji, ale jest naturalną konsekwencją przyjętego przez organ podejścia.
Sprawa ma też szersze znaczenie. Pokazuje, że w obszarze PIT pracowniczego fiskus bardzo konsekwentnie rozróżnia dwie sytuacje. Jedna to naprawienie błędu organizacyjnego czy płacowego z perspektywy pracodawcy. Druga to ocena, czy po stronie pracownika pojawiła się konkretna korzyść majątkowa. Nawet jeśli z perspektywy HR lub payroll wypłata ma charakter „reparacyjny”, to dla fiskusa może nadal być zwykłym przychodem ze stosunku pracy.
Dlatego firmy, które korygują historyczne rozliczenia pracownicze, powinny patrzeć nie tylko na samą korektę PIT-11 czy PIT-4R, ale również na dalsze skutki „naprawcze”. Jeżeli pracodawca planuje zwrot pracownikom podatku, odsetek albo innych kosztów związanych z własnym błędem, warto od razu sprawdzić, czy taka wypłata nie wygeneruje nowego przychodu pracowniczego. W przeciwnym razie działanie, które miało zamknąć problem, może stworzyć kolejną warstwę rozliczeń.